Stanowczy Florek

Kiedy się poznaliśmy, adoptowany miesiąc wcześniej Florek na widok każdego napotkanego psa rzucał się z wściekłym dyszeniem i szczekaniem. Chodził więc co prawda na długie spacery, ale był całkowicie izolowany od psów. Sytuacja jednak zamiast się poprawiać, pogarszała się.

Okazało się, że rzucanie się na psy w wypadku Florka było wyrazem skrajnej ekscytacji, a nie agresji. Prawie od razu udało się sprawić, że przywitał się miło z psem i zaczął się bawić.

Odtąd Florek codziennie spędza czas z psami, ma już też swoich ulubionych psich kumpli.
Odruch rzucania się na psa kiedy jest na smyczy jeszcze pozostał, ale Florek uczy się teraz mijać obojętnie na smyczy napotkane psy, uczy się też chodzić przy nodze, uspakajać się i być bardziej cierpliwym.
Dzięki spokojowi i konsekwencji jego opiekunów idzie mu coraz lepiej.